Zobacz podobne wpisy
Jak po angielsku mówić o swoich osiągnięciach – make yourself shine!
Zapytani po polsku o swoje sukcesy, większość z nas odruchowo zaczyna zdanie od „no, w sumie to nic wielkiego, ale…”. Po angielsku ten odruch potrafi zaszkodzić znacznie bardziej niż po polsku – bo w anglojęzycznej rozmowie kwalifikacyjnej czy podczas performance review brak konkretów odczytywany jest nie jako skromność, tylko jako brak realnych osiągnięć. Problem w tym, że mówienie o sobie w obcym języku bez brzmienia jak przechwałka albo, przeciwnie, bez rozmywania wszystkiego w ogólnikach, to osobna umiejętność – i da się jej nauczyć.
Dlaczego Polakom trudniej mówić o swoich osiągnięciach po angielsku
To nie kwestia słownictwa, tylko przyzwyczajenia. W polskiej kulturze zawodowej mówienie wprost „zrobiłem to najlepiej z całego zespołu” bywa odbierane jako niestosowne, więc uczymy się owijać osiągnięcia w bezpieczne sformułowania: „uczestniczyłem w projekcie”, „byłem częścią zespołu”, „miałem swój wkład”. W języku angielskim, szczególnie w kontekście biznesowym czy rekrutacyjnym, te same zdania brzmią nie jako skromność, tylko jako brak pewności co do własnej roli. Rekruter czy przełożony nie ma czasu domyślać się, co dokładnie zrobiłeś/aś – musi to usłyszeć wprost, w jednym zdaniu.
Dobra wiadomość: nie chodzi o to, żeby przejść na drugi biegun i zacząć brzmieć jak reklama samego siebie. Chodzi o trzy konkretne nawyki językowe, które zastępują ogólniki konkretami – bez zmiany charakteru wypowiedzi.
Zasada 1: liczby i efekty zamiast przymiotników
Najczęstszy błąd to opisywanie pracy przymiotnikami zamiast rezultatami. „I was very involved in the project” nic nie mówi o tym, co konkretnie się wydarzyło. Zamiast oceniać własne zaangażowanie, warto pokazać, co dzięki niemu się zmieniło – nawet jeśli to nie są twarde dane finansowe, można podać liczbę osób, czas, zakres.
Porównaj: „I helped improve the onboarding process” (ogólnik, nic nie wiadomo) i „I redesigned the onboarding process, which cut the training time for new employees from three weeks to ten days” (konkret – widać skalę i efekt). Druga wersja nie brzmi bardziej przechwałkowo od pierwszej – brzmi po prostu bardziej wiarygodnie, bo daje słuchaczowi coś, co może sobie wyobrazić.
Jeśli nie masz twardych liczb, można użyć przybliżeń albo skali: „roughly a dozen clients”, „across three departments”, „within the first month”. To wciąż konkret, tylko bez udawania precyzji, której nie masz.
Zasada 2: czasowniki akcji zamiast strony biernej
Drugi nawyk to zamiana biernych, rozmytych konstrukcji na czasowniki, które od razu pokazują, kto co zrobił. „The new system was implemented by our team” chowa Ciebie za bezosobową konstrukcją – nie wiadomo, jaka była Twoja rola. „I implemented the new system across two offices” od razu stawia Cię w centrum zdania, bez zmiany faktów.
Angielski ma bogaty zestaw czasowników akcji, które od razu sygnalizują rodzaj osiągnięcia – warto mieć pod ręką kilka z każdej kategorii, zamiast wracać w kółko do „I did” albo „I was responsible for”.
Zasada 3: krótka struktura zamiast rozwlekłej opowieści
Kiedy pytanie brzmi „Tell me about an achievement you’re proud of”, łatwo wpaść w dwie skrajności: albo odpowiedzieć jednym zdaniem bez kontekstu, albo zacząć opowiadać historię od początku świata. Sprawdzoną strukturą jest skrócona wersja metody STAR – zamiast czterech rozbudowanych elementów (Situation, Task, Action, Result), w rozmowie wystarczy zwykle trzy krótkie zdania: co był za problem, co konkretnie zrobiłeś/aś, i jaki był efekt. Ta sama zasada, o której pisaliśmy przy okazji wypełniania dodatkowego pola w formularzu rekrutacyjnym, sprawdza się też w rozmowie na żywo – trzy konkretne zdania działają lepiej niż jeden długi akapit.
Czego lepiej unikać
Osłabiaczy w rodzaju „just”, „a little bit”, „I think maybe” – jeśli faktycznie coś zrobiłeś/aś, zdanie „I think I maybe helped a little with the budget” brzmi niepewnie nawet wtedy, gdy fakty są mocne. Z drugiej strony warto też unikać sztywnych superlatywów bez pokrycia w faktach („I’m the best candidate for this role”) – brzmią nienaturalnie i częściej budzą wątpliwość niż zaufanie. Złoty środek to zdanie oparte na faktach, powiedziane wprost, bez wzmacniaczy w żadną stronę.
Kilka gotowych przekształceń
Jak to przećwiczyć przed rozmową
Najprostszy sposób to spisać po polsku trzy swoje osiągnięcia zawodowe czy szkolne, a potem przełożyć każde z nich na trzy angielskie zdania w strukturze problem–działanie–efekt. Warto też przećwiczyć to na głos, najlepiej z kimś, kto zwróci uwagę na to, czy zdania brzmią naturalnie, czy nadal chowasz się za ogólnikami. To dokładnie ten sam mechanizm, którego uczymy na zajęciach przygotowujących do rozmów rekrutacyjnych po angielsku – bo umiejętność mówienia o sobie konkretnie i bez zbędnej skromności przydaje się dużo dłużej niż jedna rozmowa kwalifikacyjna.
Chcesz przećwiczyć mówienie o swoich osiągnięciach po angielsku przed prawdziwą rozmową? Sprawdź ofertę zajęć przygotowujących do rozmów kwalifikacyjnych po angielsku.
Podsumowanie
Mówienie o swoich osiągnięciach po angielsku to nie kwestia znajomości efektownych słówek, tylko trzech nawyków: konkretów zamiast przymiotników, czasowników akcji zamiast strony biernej i krótkiej struktury zamiast rozwlekłej opowieści. Im mniej ogólników, tym łatwiej rekruterowi – i Tobie samemu/samej – zobaczyć, co naprawdę osiągnąłeś/aś. Więcej o tym, jak dobrze wypaść już na etapie formularza, znajdziesz w artykule o dodatkowym polu w formularzu rekrutacyjnym.


